no bo…

•January 25, 2008 • 1 Comment

…grubo dziś jakoś się tak czuję.

ćwiczeń zaniechanie, na bok chęci odstawianie

czemuż tak osłabłeś w postanowieniach drogi Panie?!

kiedyś życie wyglądało inaczej

•January 23, 2008 • 4 Comments

p1010088.jpg

Pażausta, idig daskje.

•January 22, 2008 • 1 Comment

Wywołałem sam siebie, celowo. Tylko dlaczego teraz nie znam odpowiedzi? Kłębuszki zwiniętych przemyśleń staczają się po zboczu mej wyobraźni uciekając przed rękoma niezgrabnie starającymi się załapać choć kawałek jednego sznurka myśli. Bo czemu chcecie uciekać? Wrócicie kiedyś? Wy, które odeszłyście, spadłyście w otchłań przepaści ślimaka, zwiniętej karuzeli. Znów niezrozumiane? Wybacz.

z dwojga złego

•January 21, 2008 • Leave a Comment

masz Ci los Panie kolego

cóż za ironia

•January 17, 2008 • Leave a Comment

W torbie książka ‘Bóg urojony’ – tak wspaniale traktująca tę podłą indoktrynację społeczeństw – a w niej prace moich rodziców o starym testamencie, czy też katechizowaniu dzieci niepełnosprawnych.

Life worth living

•January 16, 2008 • Leave a Comment

Jak to jest, że czasem wydaje Ci się, że wszystko jest szare. Kiedy indziej zalane jest kolorami, aż w końcu przejaskrawia się tak bardzo, że masz ochotę uciec znów do szarości. Stan przyjemny, a zarazem okropny ze względu na swoją złożoność. Bo ja nie lubię problemów. Ale może podejść do tego jak do wyzwania? Jak mawiał pewien anglik Dave, co miał polkę za żonę ‘That’s not a problem, that’s a challenge!’

Nie widać Cię…

•January 10, 2008 • 1 Comment

Nie widać Cię…

Co dziś praca przeniosła do umysłu rzemiosła.

•January 9, 2008 • Leave a Comment

Wciągnęli Cię w swoją gierkę?
Taczasz się w ich panierce sztuczności
i dość masz tej zawiłości charakterów
goniących o prestiż frajerów znużonych.
Wyścig szczurów pokornych i Ty,
żywy jak nigdy na boku, tyłek wypinasz,
i tyle do powiedzenia im masz.
Idę swoją drogą, krok po kroku.

Znajdziesz szczegół ukryty?

•January 8, 2008 • Leave a Comment

Znajdź ten szczegół

Znasz mnie?

•January 7, 2008 • Leave a Comment

I widzisz to wszystko napisane, zalane. Pokraczne cienie na klawiaturze. A wiesz, że klawiatura jest większym siedliskiem bakterii niż sedes? Bezesens. Nie. Inaczej – od początku. Raz, dwa, t… Wyszło ze mnie co pobiec miało. Zrozumieć nie musisz. Trzy osoby. Poznaję je codziennie na nowo. I zgłębiać je muszę. Bo każda siedzi głęboko, penetrując otchłanie umysłu wystarczająco już zamglonego przedziwnością swego właściciela.

Nie wiesz? Ja też nie.
Kim jestem…?
Nie znasz mnie? Ja też nie.