…grubo dziś jakoś się tak czuję.
ćwiczeń zaniechanie, na bok chęci odstawianie
czemuż tak osłabłeś w postanowieniach drogi Panie?!

…grubo dziś jakoś się tak czuję.
ćwiczeń zaniechanie, na bok chęci odstawianie
czemuż tak osłabłeś w postanowieniach drogi Panie?!
Wywołałem sam siebie, celowo. Tylko dlaczego teraz nie znam odpowiedzi? Kłębuszki zwiniętych przemyśleń staczają się po zboczu mej wyobraźni uciekając przed rękoma niezgrabnie starającymi się załapać choć kawałek jednego sznurka myśli. Bo czemu chcecie uciekać? Wrócicie kiedyś? Wy, które odeszłyście, spadłyście w otchłań przepaści ślimaka, zwiniętej karuzeli. Znów niezrozumiane? Wybacz.
W torbie książka ‘Bóg urojony’ – tak wspaniale traktująca tę podłą indoktrynację społeczeństw – a w niej prace moich rodziców o starym testamencie, czy też katechizowaniu dzieci niepełnosprawnych.
Jak to jest, że czasem wydaje Ci się, że wszystko jest szare. Kiedy indziej zalane jest kolorami, aż w końcu przejaskrawia się tak bardzo, że masz ochotę uciec znów do szarości. Stan przyjemny, a zarazem okropny ze względu na swoją złożoność. Bo ja nie lubię problemów. Ale może podejść do tego jak do wyzwania? Jak mawiał pewien anglik Dave, co miał polkę za żonę ‘That’s not a problem, that’s a challenge!’
Wciągnęli Cię w swoją gierkę?
Taczasz się w ich panierce sztuczności
i dość masz tej zawiłości charakterów
goniących o prestiż frajerów znużonych.
Wyścig szczurów pokornych i Ty,
żywy jak nigdy na boku, tyłek wypinasz,
i tyle do powiedzenia im masz.
Idę swoją drogą, krok po kroku.
I widzisz to wszystko napisane, zalane. Pokraczne cienie na klawiaturze. A wiesz, że klawiatura jest większym siedliskiem bakterii niż sedes? Bezesens. Nie. Inaczej – od początku. Raz, dwa, t… Wyszło ze mnie co pobiec miało. Zrozumieć nie musisz. Trzy osoby. Poznaję je codziennie na nowo. I zgłębiać je muszę. Bo każda siedzi głęboko, penetrując otchłanie umysłu wystarczająco już zamglonego przedziwnością swego właściciela.
Nie wiesz? Ja też nie.
Kim jestem…?
Nie znasz mnie? Ja też nie.